Porady Duchowe

02 kwietnia 2026

WIELKI CZWARTEK

Drodzy Przyjaciele!
    Cała moja Kochana Rodzino Duchowa!
Określanie Was tym mianem nie jest frazesem, pustosłowiem, gdyż od dziesięcioleci czułem głęboką duchową więź z ludźmi cierpiącymi i szukającymi pomocy w sferze tak ciała, jak i ducha. Za Was i z Wami się modliłem, dla Was pisałem, wspólnie z Wami próbowałem zgłębić wymowę i owoce naszego cierpienia, i to nie tylko doczesne, ale i wieczne, m.in. to, od kiedy nasze cierpienie zaczyna być krzyżem i kiedy staje się nim w pełni, czego „brakowało cierpieniom Chrystusa” (to trudne słowa św. Pawła) i do czego koniecznie potrzebuje On naszych; jak w pełni wykorzystać osobisty krzyż na rzecz innych, i to w taki sposób, żeby przejść swój czyściec już tu na ziemi; nasz krzyż jako najpotężniejszy z „egzorcyzmów”; rola męczeństwa w pragnieniu; sposób rozumienia kapłaństwa powszechnego, powołanie i rola „Iskry z Polski” w dziele przygotowania  całej ludzkości  do Paruzji… – to tylko niektóre z tematów, nad którymi wspólnie się pochylaliśmy. Czyż nie ubogacaliśmy się nimi wzajemnie jako prawdziwa rodzina duchowa?
    Teraz pozostaję na uboczu, jednak codziennie (a szczególnie dziś, w Wielki Czwartek) niosę Was w swoim sercu na ołtarzową mszalną Golgotę i podnoszę jak najwyżej ku Niebu. Bardzo dziękuję, że i Wy pamiętacie o mnie, gdyż zapewniacie mnie o swoim wsparciu modlitewnym, tak bardzo mi potrzebnym w moich słabościach. Niech Wam za nie Miłosierny Bóg wynagrodzi.
    Wszyscy razem pielgrzymami jesteśmy w drodze do Wiecznego Celu, którym ma być zanurzenie się w Oceanie Bożej Miłości, a więc i wieczne świętowanie! Nasze wspólne niebiańskie ALLELUJA nie ustanie nigdy, lecz będzie potężnieć i łączyć nas z aniołami i świętymi, by wspólnie z nimi coraz pełniej wielbić Niezmierzoną Bożą Chwałę. Myślimy o tym tu i teraz: na ziemi coraz więcej cierpiącej i niepewnej swego losu, słaniającej się pod ciosami piekła, w tym trudnym czasie, który został nam dany dla naszego uświęcenia.
    Piszę o tym, by nikt się niczego nie bał i by każdy zrozumiał, że Bóg jest w pełni doskonały w swoich darach, choć wciąż zbyt mało to rozumiemy. Stwarza dla nas idealne warunki życia i uświęcenia, a rzadko spotyka Go za to nasza wdzięczność i uwielbienie. Dzieci Boże, więcej radości! Więcej ufności pokładanej w Bogu! Nic poza Nim się nie dzieje, „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”!. Spokojnie, cierpliwie i mężnie róbmy co możemy w sferze Dobra, Piękna i Prawdy, a o resztę On sam się zatroszczy. Nawet najtrudniejsze chwile i środowiska życia wykorzystajmy dla DAWANIA ŚWIADECTWA o naszej w Niego wierze i o naszej do Niego miłości, którą mamy się chlubić, a nie jej się wstydzić. No i pomagajmy sobie nawzajem w środku stada szczerzącego kły, by (jak w początkach Kościoła) mówiono” „Patrzcie, jak oni się miłują!”.
    Oto kilka „na szybko” Świątecznych refleksji. Niech im towarzyszy mój gorący uścisk „ramionami serca”, którym Was Wszystkich obejmuję – znanych i tych, których poznam jako Uczniów Szkoły Krzyża i Duchowe Ofiary dopiero w Chwale Nieba. Obejmuję Was jak najgorętszą i ufną modlitwą na ostatnim odcinku Drogi Pielgrzyma, prowadzącej nas do Sali Tronowej Boga Ojca, do Źródła Wszelkiej Rzeczywistości.
    W Wielki Czwartek 2026, przed Świętą Liturgią –
    ks. Adam Skwarczyński