Porady Duchowe

13 września 2026

W ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

                                                                                                    

Pan jest blisko!

    Drodzy Przyjaciele i Czytelnicy! Byliście pewno zdziwieni, gdy nagle zamilkłem i nadal jestem jak powietrze: może i jest, może potrzebne, ale niewidoczne i nieuchwytne... Zadecydował o tym stan mojego zdrowia i decyduje do dzisiaj. Wiem, że wielu z Was pomagało mi na różne sposoby wyjść z kryzysu i z serca Wam za to dziękuję!
    Nie było łatwo, i do dzisiaj nie jest. Jako dość wysoki maturzysta (187) ważyłem niewiele: 74 kg, więc rodzina nazywała mnie „chudzielcem”. Gdy w 2016 wyszedłem ze szpitala po
2-tygodniowej śpiączce spowodowanej sepsą (ogólnoustrojowym zakażeniem), ważyłem tyleż samo, jednak byłem chyba potrzebny Bogu i ludziom, skoro mogłem dojść do siebie
i wypełnić powierzone mi dzieło. I oto dzisiaj znowu stwierdziłem, że ważę… 74 kg! Zamiast brzuszka i zapasów tłuszczyku, którym legitymuje się większość ludzi w moim wieku –
gdy zanikła wodna opuchlina, wyłoniło się spod niej ciałko jakby dziecka w takim stanie, że już trudno myśleć o przywracaniu mu męskich kształtów. Stąd moja dusza śpiewa już radosne ALLELUJA!, gdyż zaczynam rozpoznawać znaki czasu i chyba niewiele pozostało mi do Bramy Nieba. Skoro organizm odmawia mi posłuszeństwa, widocznie zużył się jak stare ubranie i czas zastąpić je nową szatą, niestarzejącą się. 

    Ale dopóki jeszcze człapię po tej ziemi, pragnę Wam służyć pomocą, choć w sposób coraz bardziej ograniczony. Pozostała nasza strona „Porady Duchowe”, chociaż wahałem się co do tego (jej roczne przedłużenie to ok. 700 zł). Jest na niej zakładka KONTAKT, z której można będzie korzystać także po moim odejściu: wtedy odezwie się mój ofiarny współpracownik, odpowie, a jeśli zostanie poproszony o jakieś teksty w wersji elektronicznej – chętnie wyśle, gdyż druki prawie wszystkie są wyczerpane.
    Jeszcze mogę Wam służyć jako celebrans Mszy świętej. Oto ważny dzień, który od wielu lat łączył nas duchowo: święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Umieszczenie Krzyża (Chrystusowego i naszego osobistego) w centrum życia nie jest łatwe, do tego trzeba wielkiej łaski, więc o nią będę w tej Mszy św. dla nas prosił. Kościół wojujący i pielgrzymujący (oczywiście i oczyszczający się w cierpieniu) liczy na nasz krzyż, więc nie zmarnujmy nawet małego trudu i cierpienia: ZA KOŚCIÓŁ! Owoce tej ofiary będą nas cieszyć w Wieczności,
i tu chodzi zarówno o ten krzyż, który każdy z nas od Boga otrzymuje, jak i dla wielu trudniejszy: osobiste umartwienia, ograniczenia, wyrzeczenia. Czyż nasza Fatimska Nauczycielka tylko od trojga pastuszków oczekiwała, że podejmą i złożą Bogu swoje małe ofiary „ze wszystkiego, co choć odrobinę je kosztuje”? Okazji jest wiele. Myślę w tej chwili m.in. o spustoszeniu w duszach i w Kościele, którego dokonuje piekło przez migające ekrany (większe i mniejsze) w rękach ludzi każdego wieku, z rozkoszą spijających z nich truciznę.
Czy te „zabawki” nie opustoszyły seminariów duchownych i nowicjatów zakonnych, skoro czystości oczekuje Bóg od tych, którzy Mu chcą tak naprawdę służyć?.

    Drodzy Przyjaciele, liczcie na obfitość Bożej łaski, szczególnie 14 września, a Wasza miłość niech wciąż wzrasta – także w oparciu o ofiary, bez których jest nie do pomyślenia.
Także o wszystkie inne łaski będę prosił Boga Bogatego w Miłosierdzie. Niech On sam wyciągnie nad Wami swoją prawicę i w znaku Ofiary Krzyża i błogosławi Was na drogę do Nieba: BÓG OJCIEC I SYN I DUCH ŚWIĘTY.


    ks. Adam Skwarczyński, R. 14 września 2026.