Porady Duchowe

05 stycznia 2026

POLSKIE «GLORIA IN EXCELSIS DEO»

    Zdarzyło się onego czasu – a było to 22 grudnia R.P. 2025 – że wróciłem z kaplicy po północy, zmarznięty, i znalazłem w skrzynce list od znajomego, który do tej pory był wiarygodny (pracuje latami przy komputerze). Bez dłuższego zastanowienia i bliższego przyjrzenia się obrazom o pierwszej w nocy rozesłałem link do filmiku znajomym, opatrując go podpisem: „Jakim kopciuszkiem jesteś przy Anglikach niby-chrześcijańska Polsko, która coraz bardziej wstydzisz się swojej wiary i jej wyznawania!” Rzekomo była to „Bożonarodzeniowa prezentacja Biblii (scen biblijnych) na ulicach Anglii”. Na drugi dzień pośmiałem się (razem z kilkoma odzywającymi się adresatami) z samego siebie, że tak łatwo dałem się nabrać na ten twór programisty, i jeszcze do niego dołączyłem bezsensowny komentarz. Przecież Anglia to kolebka masonerii!
    Znajomych przepraszam za tę wpadkę, ale… dzisiaj pozwalam sobie dołączyć komentarz do swojego komentarza. Czynię to w wigilię uroczystości Trzech Króli, gdy wielu Rodaków przygotowuje się do przemarszu w „Orszaku Trzech Króli”, który ostatnio zwraca na nas uwagę reszty świata, z Papieżem włącznie. Nawet przejęte przez rządzących „patriotów” polskojęzyczne radio, które przecież – a jakże? – podaje tylko najważniejsze i przefiltrowane wiadomości, nie zapomniało nadmienić, że „Orszak” przejdzie przez więcej niż 900 miejscowości – a przecież co to znaczy przy zestawieniu tego faktu z „wiadomościami pierwszej rangi”? Ot chociażby jak ta (sprzed kilku dni), że na południu Polski w lesie znaleziono psa przywiązanego do drzewa i jak ważne działania temu towarzyszyły: wezwano policję, zaopiekowano się psem i poszukuje się jego właściciela. Być może pominięto tylko ciąg dalszy: to że właściciel zapomniał, przy którym drzewie psa przywiązał, i podziękował wszystkim za pomoc w jego odnalezieniu…
    Wiadomość o tak wielkim w Kraju zainteresowaniu „Orszakiem” podniosła mnie bardzo na duchu: podczas gdy „na górze” zapala się chanukowe świece i organizuje się „marsze równości” gołych przebierańców, uchwala się ustawy przeciwko wszystkim i wszystkiemu co dobre, „na dole” jeszcze nie jest w Polsce tak źle, skoro tak ogromna rzesza ludzi bez oficjeli na czele i zupełnie spontanicznie wylega na drogi i ulice pod sztandarem Chrystusa Króla! Jeżeli do tego dodać inny fenomen, nawet na większą skalę, gdyż ma miejsce prawie we wszystkich parafiach Polski: procesje w uroczystość Bożego Ciała – można powiedzieć, że polscy katolicy nie wstydzą się publicznie wyznawać swojej wiary. Gdyby tak jeszcze w swoich mieszkaniach się jej nie wstydzili: zawiesili na ścianach krzyże i obrazy, a do tego klękali do wspólnej modlitwy, uwalniając się z bagna niemoralności – zwłaszcza telewizyjnej i internetowej erotyki – byłoby wspaniale! Byłby to już wielki krok w kierunku PRAWDZIWEJ INTRONIZACJI, której domagał się nasz Król bezskutecznie w okresie przedwojennym, i której oczekuje do dzisiaj. Bo przecież żadne formalności – jakieś mniej czy bardziej uroczyste odczytywanie aktów oddania – Go nie zadowolą.
    Mam na tyle silną wiarę, że wciąż liczę na WIELKI CUD w Polsce, na WIELKI ZRYW duchowy, i w modlitwie wołam o niego do Boga. Po Przeistoczeniu we Mszy świętej zanurzam moją kochaną Ojczyznę we Krwi Jezusa i wierzę, że za każdym razem nasz Pan oczyszcza nas, uzdrawia i uświęca. Zachęcam do tego samego innych kapłanów. Jest to modlitwa bez słów, tylko w wyobraźni, i trwa kilka sekund, więc nie zakłóca Liturgii, a przenika Niebo i dociera do Tronu Ojca. Wciąż mam nadzieję, że przy Bożej pomocy Polska może wyzwolić się z macek (potężnych ramion?) wyniszczającej nas Unii i wybić się na niepodległość, i w tym swoim dążeniu nie byłaby samotna wśród budzących się innych narodów.
    Ktoś twierdzi, że nie ma co o tym myśleć, gdyż święty Papież wskazał nam drogę w ramiona Unii, bo mamy w niej misję do wypełnienia… Odpowiem mu jasno i prosto, najlepiej w punktach:
    1. Gdy do Papieża wkrótce po naszym narodowym głosowaniu za Unią udał się jego przyjaciel, bp Zbigniew Kraszewski, powiedział mu bez ogródek: „Co Ojciec Święty najlepszego zrobił: popchnął nas w ramiona bezbożnej Unii?!” – otrzymał odpowiedź: „No widzisz, i znowu mnie zmanipulowali…!”
    2. Jest to twór tak bardzo przeżarty zgnilizną wszelkiego rodzaju zła, że jak drzewo o zmurszałych korzeniach zachowuje tylko pozory życia, wypuszczając rachityczne gałązki, z natury skazane na obumarcie. Sama Polska jest tak podzielona, tak osłabiona i ogłupiana pomysłami zwalczających się partii, a garstka ludzi zdolnych do walki o najwyższe, Boże wartości jest tak nikła i słaba, że nie dokona cudu wskrzeszenia do życia tego zmurszałego tworu, a na inne kraje też nie ma co liczyć.
    3. Ludzkie siły reformatorów tu nie wystarczą. Zresztą za mało jest w Unii ludzi dobrej woli, a przy tym samodzielnie myślących i nieuwikłanych w zepsute struktury, żeby można było spodziewać się ich wpływu na resztę w kierunku: zmiany myślenia i odczuwania, życia według Dekalogu i prowadzenia reszty tą drogą, a przynajmniej nieszkodzenia innym.
    4. Oprócz bezbożnej działalności ludzi trzeba uwzględnić wojnę toczoną z ludźmi przez piekło, a całej ogromnej armii by nie starczyło, by egzorcyzmować Unię wraz z jej strukturami i urzędnikami, posłami i rzeczywistymi przywódcami, zresztą działającymi z ukrycia. Zresztą egzorcyzmuje się tylko tych, którzy sami o to proszą i chcą być uwolnieni.
    5. Wobec tego, gdyby znaleźli się tam nawet najświętsi Polacy, o cechach wodzowskich, z wielką siłą przebicia – niczego by nie osiągnęli, do czynienia dobra w miejsce zła nikogo by nie zmusili, a za to powinni by byli wziąć sobie do serca słowa Jezusa: „Nie rzucajcie swoich pereł przed wieprze”. Wiadomo: ani pereł nie docenią, ani ich nie oszczędzą, tylko poszarpią.
    6. Choćby tylko to jedno weźmy pod uwagę: w samej Polsce narasta bardzo szybko liczba dzieci mordowanych w łonach matek, mordercy są chronieni, a miałaby ona wpłynąć na arenie międzynarodowej na przezwyciężenie tej hekatomby, skoro wg szacunków WHO w ostatnim roku zabito ich 73 miliony – co trzecie poczęte dziecko?! I jak tu mówić o jakiejś wzniosłej „misji Polski”? A pigułki wczesnoporonne, choć niby nielegalnie, a jednak masowo w Polsce sprzedawane – to też nasza „misja” – spłukiwanie ludzi codziennie do klozetu po weselach, zabawach, prywatkach?
    Podsumowując: jestem całym sercem za „POLEXIT”, i o to właśnie proszę Boga na naszej drodze do cudownego wyjścia z zaistniałej sytuacji oraz prawdziwego wypełnienia naszej misji. Teraz, na „końcu czasów”, im więcej Chrystusa, tym mniej będzie antychrysta i jego władzy nad światem, o której marzy książę ciemności.
KRÓLUJ NAM CHRYSTE – ZAWSZE I WSZĘDZIE!